"POTOMKINI"

Kapsztad 15 maja 1467 rok

Na ten dzień Ludvig czekał długo,bardzo długo...
3000 lat temu,
zginął dokładnie w miejscu w którym
akurat stał. Zginął- ale narodził się na nowo,
by od tej pory żyć w mroku i przemierzać przez świat jako wampir.
Dziś było inaczej niż zwykle,ponieważ wiedział,że dzień ten będzie jego ostatnim.
Wiedział,że więcej się nie obudzi i że jego godziny na tej ziemi są policzone. Od dawna to planował- jedyne co go powstrzymywało od wampirzego samobójstwa był fakt iż nie ma komu pozostawić swego dorobku i pragnął jak nigdy potomka.
Przez te wszystkie lata o tym nie myślał.
Raz jeden kogoś przemienił,lecz nie skończyło się to dobrze. Miała na imię Margaret i była jego jedyną,prawdziwą miłością,ale sielanka nie trwała długo,gdyż zawisła na krzyżu z kołkiem w sercu. Od tego czasu minęło ponad 1600 lat i samotność strasznie dała mu we znaki. Cierpiał na wamiriozę czyli odpowiednik ludzkiej depresji i właśnie ta choroba kierowała go ku samobójstwu.
Ludzie nie wiedzieli,że istnieją też inne istoty.
Wampirów było bardzo mało i żyły w ukryciach. Ludvig poznał zaledwie czterech. Nie wiedział czy jest ich tak mało czy po prostu dobrze się kamuflują.

Wszedł powoli do karczmy. Akurat był tłum i mógł przebierać. Nie chciał,by jego potomek był pierwszym lepszym dziadem,dlatego bacznie się im przyglądał. Siedział w rogu popijając rum z 3 kroplami krwi i przyglądał się   na prawo i lewo. Od czasów Margaret marzył by jego potomkiem został mężczyzna,aczkolwiek miał strasznie duże wymagania i nikt im nie sprostał.  Tak samo było dziś. Niby ludzi tłum,a żaden nie godzien.
Od dłuższego czasu przyglądał się kobiecie.
Chciał mężczyzny,lecz tylko ona go zainteresowała. Była piękna,lecz miała w sobie coś mrocznego.
Usłyszał,że ma na imię Monica....

Monica była wysoką brunetką,miała duży biust,bardzo jasną karnację i wielkie zielone oczy. Tak-oczy miała piękne,lecz spojrzenie chłodne i nieobecne. Choć jeszcze była człowiekiem już wyglądała jak wampir.
Ludvig nawet zaczął podejrzewać iż może nim być.
Gdy nikt nie patrzył rozciął tętnicę,by sprawdzić czy nie przyciągnie jej krew.
Była wystraszona i od razu zaczęła go reanimować i opatrzać,
bała,że się wykrwawi.
Dużo mu osobie opowiedziała przez ten czas.
Akcja ratunkowa przebiegła pomyślnie,a Monica zdała test na człowieczeństwo.
Nie pozostało nic innego jak tylko ją przemienić.
Nie nawidziła swojej rodziny,więc długo się nie zastanawiał i to zrobił. Zatopił w niej swe kły i wyssał powoli. Krew miała słodką i smakowała inaczej niż do tej pory. Może dlatego,że Monica pochodziła z rodu o królewskich korzeniach,a może po prostu dlatego,że dawno nie jadł.
W ostatniej chwili pomyślał,że przecież nie chce dla niej takiego życia jakie on miał. 
Życia w samotności i przemienił również chłopaka,który akurat przechodził obok.
Wiedział tylko tyle,że to wysoki blondyn,
ma na imię John i że jest w podobnym wieku do jego potomkini.

Zakopał ich ciała we wcześniej przygotowanym rowie. Usiadł obok i czekał,aż się przemienią. Miał niecałe 4 godziny do wschodu słońca,więc nie pozostało mu zbyt wiele czasu. Przed swym odejściem chciał ich jeszcze poinstruować i wytłumaczyć co się będzie z nimi dalej działo i co mają robić,by uniknąć zdemaskowaniu. Godzinę później oboje byli już wampirami. Dał im czyste ciuchy i przekazał po równo swój dorobek.
Powiedział :
- Od tej chwili macie się wspierać,bo macie tylko siebie,nie musicie się kochać,
ale musicie żyć blisko siebie,by nie zwariować. Jako Wasz stworzyciel nakazuję to Wam !
Tobie nadaję imię Anabel,
a Ty od dziś będziesz nazywać się Patrick.
Odpowiedzieli zgodnie:
- Tak jest Panie.
Po czym przebił się drewnianym kołkiem na ich oczach.
Zarówno Anabel jak i Patrick byli w szoku,nie spodziewali się tego co zrobi Ludvig.

Minęło ponad 500 lat (czasy współczesne)
-Wstawaj An! -krzyknął Patrick rzucając w nią poduszką.
- Jeszcze 5 minut plis- wyszeptała Anabel
-Kochanie dziś ważny dzień,przecież wiesz,że musisz tam być ....
- Nie chcę,nie mogę- to bez sensu.
- Monico Anabel Hatchins- nakazuję Ci,byś się ogarnęła! W gazecie pisali,że
to dziś. Jeżeli się nie zjawisz cały majątek Twojej rodziny przepadnie. A jesteś przecież spadkobierczynią.
- Patricku-
nasz ojciec Ludvig chojnie nas obdarzył
swym majątkiem. Nie potrzebuję jakiegoś starego dworku !
- Skarbie,ale to Ci się należy.
Jeżeli się nie zjawisz,
cały majątek przejmie rząd.
Musi się tam dziś zjawić potomek rodu Hathinsów,by to nie przepadło.
-Potomek zjawić się musi,ale nie mogę to być ja.
Patrick nie zapominaj,że mamy 523 lata hellou !
- No tak. I co teraz???
- Pamiętasz jak prowadziłam rodowy dziennik?
- No coś tam kiedyś prowadziłaś,ale co to ma do rzeczy?
- Omg no pomyśl...
- Chcesz odnaleźć innego potomka?
- Innego,prawomocnego potomka.
Nie mogę się tam zjawić i powiedzieć,że urodziłam się w 1442 roku,bo wezmą mnie za wariatkę i zamkną w psychiatryku.
- Racja. Ale co teraz?
- Jak to co? Trzeba znaleźć ten dziennik. Ostatnio widzialam go,gdy mieszkaliśmy w Minessocie.
- Anabel- to było ponad 120 lat temu !
- No i ? Ciesz się,że nie ponad 400 .
- Gdzie on może być?
- Musi być gdzieś w piwnicy- tam trzymam wszystkie pamiątki.
- Ok to idziemy do piwnicy,ale najpierw trzeba coś zjeść.
- Julio chodź-czas na śniadanie !!! - krzyknęła Anabel
W przedpokoju natychmiast zjawiła się wysoka dziewczyna o blond włosach. Odsunęła apaszkę i powiedziała:
- Jedzcie zatem.

5 minut poźniej cała trójka była już w piwnicy i szukała starego dziennika.
-Matko,ile tu szpargałów - powiedziała Julia łapiąc się za głowę.
- To są pamiątki z Tunezji,Andaluzji,Miami,Florydy,Chin itd
- Byliście w Chinach?
- Mieszkaliśmy tam przez jakiś czas póki Patrick nie stwożył Joel...
- Omg tej Joel ???
- Tak tej samej,która chciała nas usmażyć na słońcu.
- Anabel nie zapominaj,że,gdyby nie Joel to nie wynaleźlibyśmy "świtu".
- O czym Ty mówisz Patricku- zapytała Julia.
- Pewnie zauważyłaś,że codziennie łykamy tabletki.
- To jakieś wasze wampirze witaminy tak?
- W pewnym sensie tak.
-Anabel-powiedz jej.
- Te tabletki sprawiają,że możemy wychodzić w dzień i funkcjonować jak normalni ludzie.
- Aaaa,dlatego nazwaliście je świt - już rozumiem.
- Mam!!!! - wydarła się Anabel
- Mam dziennik!
- Yhyyy- to super- odpowiedział Patrick.
- O fuck! Ostatni wpis jest z 1905 roku !
- No I ?
- Brakuje w niej potomków Hatchinsów sprzed 110 lat czyli ze 2- 3 pokolenia
- A na kim zakończylaś swoje notatki?
- W 1905 roku Mary Ann Hatchins urodziła dwóch synów- Stanleya i Zacka.
- 110 lat to nie tak dużo,a Hatchinsowie to bardzo znana rodzina,więc musimy poszukać w necie.

Odpaliłam tableta-
chodźcie tu- zawołała Julia.
-Mary Ann miała 2 synów,
ale to już wiemy.
Stanley ożenił się Konstance mieli 3 córki,ale 2 zmarły. 
Pozostała Caroline,która nie wyszła za mąż i nie miała dzieci.
Zack miał 2 synów i córkę. Szukamy ich wnuków. Pierwszy urodził się Sebastian czyli to jego szukamy! Ale ostatni zapis o nim jest sprzed 15 lat. Pokłócił się z rodziną i przepadł.
Tu jest napisane,że Meggy Meyer-siostra Sebastiana mieszka niedaleko stąd.
- czyli to jej szukamy !
- Szybko poszło.

Jesteśmy na miejscu.
- Matko to na pewno tu?
- Contile 34A to tutaj.
- Przecież tu psy dupami szczekają. Panna z rodu Hatchinsów nie może  tutaj mieszkać. Gorszej nory nie widziałem od czasów Mineapolis...
- Patrz to chyba ona !

- Meggy Hatchins???
- Nie znam takiej. Nazywam się Meyer,a z Hatchinsami nie chce mieć nic wspólnego!
- Meggy- to ważne-
Ty i Twój brat Sebastian jesteście spadkobiercami fortuny.
Haczyk w tym,że za 4 godziny,któreś z Was musi się stawić w Henysville,aby przejąć spadek.
- W dupie mam ten spadek !
Może Sebastian będzie zainteresowany,ale wątpię. Zresztą nawet nie wiem czy żyje...
Przepraszam córka na mnie czeka.
- Masz córkę? Ile ma lat?
- Czy my się znamy??? Nie sadzę-dowidzenia !
- Ile ma lat?
- Ma 3 miesiące.
Patrick:
-Panno Meggy czy nie uważa Pani,że córka powinna wychowywać się w lepszych warunkach? Pochodzi Pani ze szlacheckiego rodu,a reszta Pani rodziny nie żyje. 
Został jedynie brat-o ile żyje ,ale ślad po nim zginął.
Anabel:
- Ze wzgladu na córkę powinnaś to przemyśleć,ale nie ma zbyt wiele czasu.
Meggy:
- A kim Wy w ogóle jesteście? I czemu Wam tak na tym zależy?
- Jestem Anabel, a właściwie Monica Hatchins i urodziłam się dawno temu....
- Studiowałem niegdyś rodzinne korzenie i jedyna Monica o jakiej czytałam zginęła ponad 500 lat temu,jej ciała nie znaleziono,a matka zwariowała z rozpaczy.
- Mama zwariowała? Tego nie wiedziałam
- Jak to możliwe? Nie możesz być tą Monicą.
- A jednak... w 1467 roku zostałam przemieniona.
- Dobrze wygladasz- czym jesteś? Diabeł,belzebub?
- Jest wampirem- odpowiedziała Julia.
- Nie wiem czy w to wierzę,ale macie rację.
Powinnam schować dumę w kieszeń i ze względu na córkę przyjąć ten majątek.
- Więc postanowione. Pakuj siebie i córkę. Mamy mało czasu.

Ten wieczór spędzili w posiadłości rodzinnej Meggi.
Dworek zachował się w bardzo dobrym stanie,a dzięki Monice (Anabel) odnaleźli wiele ukrytych kosztowności o których nikt przez te ponad pół dekady nie wiedział.
-Patricku musimy zjeść coś konkretnego- nie sądzisz?
- Przecież mamy Julię.
- Nie najadam się już ,więc muszę poszukać innego pożywienia.
- Swoją drogą ta kucharka wygląda całkiem apetycznie. Najpierw ją zerżnę,a potem lekko nadgryzę.
- Monico Anabel - jesteś we dworze swoich przodków- nie powinnaś być tak perwersyjna .
- Okey to najpierw zerżnę Ciebie 😉 co Ty na to Patricku.

Noc spędzona w Henysville nie była cichą nocą,zarówno Anabel jak i Patrick darli się w niebogłosy.
Potem potomkini Ludviga zasnęła-pomimo iż jak Meggi- nie przepadała za swoją rodziną
to była już spokojna o rodzinny majątek.



I jak to moje opowiadanie hmm🤔🤔🤔

Komentarze

  1. Wspaniałe opowiadanie kochana masz talent 😊😊😊

    OdpowiedzUsuń
  2. przerażające, wybacz ale przerwałam w połowie xD takie mroczne historie na dobranoc to nie dla mnie :D ale masz talent :D świetny horror :)
    pozdrawiam

    mojaszafamodnaszafa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Weź, bo się zsiusiam w nocy ze strachu

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyczuwam wielko talent! Trzymaj tak dalej <3 Połamania pióra :*:) Zapraszam do siebie: www.ohmystyle.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki powinnaś pisać. Fajnie się czyta....z lekkim dreszczykiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo wciąga....ja tam lubie horrory..Pisz książke 😍Połamania pióra ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie sobie wymyśliłaś tę wampirzą historyjkę:) można się wciągnać! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wczoraj wieczorem przeczytałam początek, a dziś dokończyłam. Przerażają mnie opowieści o wampirach, ale twoje opowiadanie trzyma się kupy i jest oryginalne, a to się liczy. Pisz dalej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaznajomiłam się na razie tylko z początkiem, ale zapowiada się ciekawie :) Będę miała co czytać przez noc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam zajrzeć tutaj Raspberrypisze.blogspot.com 😁

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty